Co roku, w mroźny irlandzki styczeń, fani Thin Lizzy gromadzą się na Vibe for Philo, wydarzeniu celebrującym życie i legendę Phila Lynotta.
Mimo że to wydarzenie oznaczało koniec pewnej ery, stało się również początkiem czegoś nowego. Uczestniczył w nim Brian Downey, uwielbiany perkusista Thin Lizzy, i wyszedł z zupełnie nowym zespołem - Alive & Dangerous. Po przerwie od muzyki Brian tak bardzo lubił jamować z Brianem Grace'em, Mattem Wilsonem i Philem Edgarem, że chciał to kontynuować.
Zbiegiem okoliczności, zespół przybył w samą porę na 40. rocznicę wydania kultowego albumu Thin Lizzy. Na żywo i niebezpiecznie. THej, zabukowali dwie trasy koncertowe w Londynie, które błyskawicznie się wyprzedały. To sprawiło, że Brian się naprawdę zestresował.
„Druga noc, kiedy graliśmy w Nells Jazz and Blues, była dość emocjonująca.” Powiedział Brian: „Byliśmy przekonani, że druga noc nie jest wyprzedana, ale kiedy tam dotarliśmy, miejsce było zatłoczone, więc to wspaniale. Dwie noce z rzędu mieliśmy pełną publiczność. Trochę się zestresowałem z tego powodu drugiej nocy.”
Pomimo tremy, Brian dumnie zasiadł za perkusją i grał bez najmniejszego grymasu. Zadowolony z frekwencji, klub Nells Jazz & Blues zarezerwował Alive & Dangerous na kolejny występ w lutym. Brian zamierza trochę poprzestawiać utwory, ale większość setu nadal będzie pochodzić z Na żywo & Niebezpiecznie.
Czytaj dalej poniżej

Brian jest uznawany przez perkusistów na całym świecie za jednego z najlepszych w branży. Pomimo dużej, lojalnej bazy fanów i kultowego statusu, byłem zaskoczony, gdy odkryłem, że sława nie uderzyła mu do głowy.
„Starałem się trzymać z dala od szaleństw,” mówi o swojej sławie. „Żeby nie zdominowała Twojego życia. Kiedy kończysz grać, zapominasz o tym na jakiś czas. Kiedy wracają kolejne występy, znowu wchodzisz w ten rytm. Musisz to zostawić, zapomnieć i żyć dalej. Jeśli masz taką filozofię, żeby brać to, co przynosi los, sława nie uderzy Ci do głowy.”
Lata siedemdziesiąte były usiane upadkami zmarłych gwiazd rocka i ikon, które poległy z powodu rozwiązłego życia. Nawet jego własny przyjaciel i frontman, Phil Lynott, uzależnił się od narkotyków i alkoholu, co ostatecznie doprowadziło do jego śmierci w 1986 roku. Brianowi udało się zachować równowagę między pracą a zabawą.
"Kiedy jesteś w trasie z kolegami z zespołu, łatwo o narkotyki i alkohol... Nie chcesz tego. I my tak robiliśmy, nie zrozumcie mnie źle, robiliśmy to wszystko kiedyś..." wspomina Brian, "Doszedłem do wniosku, że po jakimś czasie nie można wychodzić na scenę pijanym albo na wpół przytomnym. Nigdy nie brałem narkotyków w studio ani na scenie. To, co działo się poza sceną, to już inna sprawa. Musieliśmy trzymać się razem przed każdym koncertem lub nagraniem w studio. Powiedziałem sobie, nie, nie dotykam tego... żadnego brandy. Ale z drugiej strony, każdy jest inny i niektórzy radzą sobie inaczej niż ja. Myślę, że to byłaby moja rada dla początkujących gwiazd rocka."
Mając na koncie imponującą karierę, bogaty katalog utworów i profesjonalizm, Brian z pewnością ma sporo rad dla osób, które chcą zaistnieć w branży.
"Trzeba być naprawdę zaangażowanym we wszystkie aspekty." Brian zamyślił się, "Nie tylko w granie. Jest też druga strona przemysłu muzycznego. Myślę, że kiedy zaczynasz, musisz przyzwyczaić się do wszystkich aspektów biznesu. To właśnie powinieneś robić."
„Znajdź dobrego menedżera i dobrego agenta. Niech oni się koncentrują na sprawach finansowych, chociaż ty też musisz to kontrolować, ale jeśli masz dobrego menedżera i dobrego agenta, to już połowa sukcesu.”
Podczas prób z Alive & Dangerous zespół zaczął rozmawiać o pracy nad własnym materiałem. „Myślę, że to dobrze, bo w końcu będziemy musieli się wyłamać i grać swoje. Właśnie to zamierzamy zrobić, kiedy będziemy mieli w tym roku trochę wolnego czasu – wejdziemy do studia i nagramy kilka demo. Zobaczymy, jak się sprawy potoczą. Może pod koniec tego roku, a może w przyszłym, wydamy jakiś singiel, EP-kę, a nawet album.
„Naturalną rzeczą byłoby pozwolić tym piosenkom czy pomysłom wyjść w studio demo, taki jest plan. Będziemy musieli nagrać coś, co nam się podoba. Zdecydowanie musi nam się ten materiał podobać. Ostatecznie plan jest taki, żebyśmy się dobrze bawili.”
Czytaj dalej poniżej
Brian jest wymieniany w całej dyskografii Thin Lizzy, ale większość sukcesów zespołu przypisuje swojemu wieloletniemu współpracownikowi, Philowi Lynottowi.
„Kiedy w latach 60. usłyszałem kompozycje Phila, byłem pod ogromnym wrażeniem tego, co Phil grał. Pisał wtedy niesamowite piosenki. Wiele z tych piosenek trafiło na pierwszy album Lizzy. Tam było to nieco inne.
„W Thin Lizzy brakowało ludzi, którzy potrafiliby pisać piosenki samodzielnie, chociaż mieliśmy swój wkład w utwory Phila i zostaliśmy za to docenieni na albumach. Ale to Phil był głównym tekściarzem w zespole. Pisał wszystkie teksty i dużą część muzyki. Mam nadzieję, że to się udzieli temu zespołowi, naprawdę! To jest przyszłość, w ciągu najbliższych kilku miesięcy mam nadzieję, że odkryjemy, kto ma talent! Nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć, jak sprawy potoczą się w studiu.”
Więc przyszłość rysuje się obiecująco dla nowego zespołu, a fani są naelektryzowani. Piosenki Thin Lizzy nie powinny być pogrzebane w czasie, ani Brian nie powinien ukrywać swojego niesamowitego talentu przed tymi, którzy być może po prostu nie mieli okazji zobaczyć oryginalnego zespołu.
„Jeśli się nie uda, po prostu wszyscy wrócimy do grania Thin Lizzy.” Na Żywo i Niebezpiecznie Album na resztę naszych karier. Ale miejmy nadzieję, że tak się nie stanie.”
Brian Downey’s Alive & Dangerous wyrusza w tym roku w trasę koncertową, z datą w Londynie 10 lutego. Pełne informacje na oficjalnej stronie internetowej.














